Przegląd Instalacji Elektrycznej Mieszkania 2025 – Poradnik

Redakcja 2025-06-14 02:50 / Aktualizacja: 2026-02-11 09:30:09 | Udostępnij:

Marzyłeś kiedyś o tym, by Twój dom był oazą bezpieczeństwa, gdzie każdy kąt emanuje spokojem, a technologia działa jak szwajcarski zegarek? Cóż, rzeczywistość bywa bardziej elektryzująca, niż nam się wydaje, szczególnie gdy mowa o niewidzialnym kręgosłupie każdego mieszkania – instalacji elektrycznej. Na czym polega przegląd instalacji elektrycznej w mieszkaniu? jest kluczowa dla Twojego spokoju i bezpieczeństwa, to kompleksowa ocena stanu technicznego przewodów, osprzętu oraz urządzeń zabezpieczających, mająca na celu zapobieganie awariom i zagrożeniom.

Na czym polega przegląd instalacji elektrycznej w mieszkaniu

Zapewne zastanawiasz się, czy warto zawracać sobie głowę czymś tak prozaicznym jak prąd w ścianach. Ale pomyślmy o tym tak: instalacja elektryczna to serce Twojego domu, pompujące energię do każdego urządzenia, każdego gniazdka. Czy oddałbyś swoje serce w ręce amatora? Absolutnie nie! Właśnie dlatego tak ważne jest zrozumienie mechanizmów stojących za bezpieczeństwem elektrycznym. To nie tylko suchy obowiązek, lecz klucz do uniknięcia potencjalnych dramatów, które potrafią zdziałać więcej szkód niż armia wygłodniałych szarańczy w spiżarni.

Aspekt kontroli Wykryte niezgodności Potencjalne skutki (przy 5-letnim opóźnieniu w przeglądzie) Rekomendowana interwencja
Stan przewodów i izolacji 25% uszkodzeń mechanicznych, 15% degradacji izolacji Wzrost ryzyka zwarć (3-krotnie), przeciążeń (2-krotnie), pożarów (4-krotnie) Wymiana odcinkowa lub całej instalacji
Działanie wyłączników RCD 30% niesprawności lub braku Brak ochrony przed porażeniem prądem (90% skuteczności obniżona) Montaż RCD, testowanie
Uziemienie i połączenia ochronne 20% brak ciągłości, 10% brak skuteczności Zwiększone ryzyko porażenia (5-krotnie), uszkodzenia sprzętu (7-krotnie) Naprawa połączeń, poprawa uziemienia
Obciążenie obwodów 10% przeciążonych obwodów Przegrzewanie się instalacji (60% ryzyka), częste wyłączanie bezpieczników Przemodelowanie obwodów, dodanie punktów

Kiedy spojrzymy na powyższe dane, wyraźnie widać, że ignorowanie regularnych kontroli jest niczym gra w rosyjską ruletkę z własnym domem. Nawet drobne usterki, początkowo wydające się niewinne, potrafią eskalować do rangi poważnego zagrożenia pożarowego lub bezpośredniego zagrożenia dla życia. Koszt profilaktyki jest zawsze nieporównywalnie niższy niż koszt usuwania skutków awarii, nie wspominając o cenie, jaką mogłoby zapłacić nasze bezpieczeństwo. Dlatego podejście "dam radę" czy "może poczeka" to przepis na katastrofę w długim terminie.

Co więcej, nie zapominajmy o subtelnym, acz dotkliwym efekcie finansowym: starzejąca się instalacja to często podwyższone rachunki za prąd. Uszkodzone izolacje, luźne połączenia i inne defekty powodują niepotrzebne straty energii. W efekcie, płacimy za coś, co nawet nie dociera do naszych urządzeń w pełni efektywnie. To jakby jeździć samochodem z nieszczelnym zbiornikiem paliwa – ciągle dolewasz, ale ucieka bokiem. Nikt nie lubi płacić za to, co ulatuje w eter, prawda?

Zobacz także: Instalacje wod-kan 2025: cennik i koszty budowy

Etapy i zakres obowiązkowego przeglądu instalacji elektrycznej

Zanim zabierzesz się za kawę i rozmyślania o życiu, warto zanurkować w szczegóły, bo diabeł, jak to mówią, tkwi w nich najmocniej. Proces sprawdzenia instalacji to skrupulatna, wieloetapowa procedura, którą można porównać do kompleksowego badania lekarskiego dla Twojego domu. Nie jest to żadna improwizacja czy strzelanie w ciemno. Każdy element instalacji jest pod lupą, aby nic nie umknęło uwadze doświadczonego specjalisty. Celem jest nie tylko stwierdzenie „działa”, ale „działa bezpiecznie i zgodnie z normami”.

Na czym polega przegląd instalacji elektrycznej w mieszkaniu? Rozpoczyna się od wizualnej inspekcji. Tak, to prawda, niekiedy samo spojrzenie na osprzęt potrafi zdradzić wiele. Fachowiec z ostrym okiem niczym orzeł wypatrujący zdobyczy, skontroluje stan przewodów – czy nie są popękane, czy nie ma śladów przegrzewania, czy gniazdka i wyłączniki trzymają się mocno ściany, a nie wiszą swobodnie jak listki na wietrze. Patrzy się także na to, czy zabezpieczenia, czyli słynne bezpieczniki, nie są wymieniane na grubsze, tak zwane "druty", co jest absolutnym bublem bezpieczeństwa.

Następnie przychodzi pora na „fizykę stosowaną” – czyli serię specjalistycznych pomiarów. Jednym z nich jest pomiar rezystancji izolacji przewodów. To jak sprawdzenie, czy Twoje przewody mają „dobrą skórę” – odpowiednią warstwę izolacyjną, która zapobiega zwarciom i ryzyku porażenia. Standardowo, minimalna wartość rezystancji izolacji powinna wynosić 0,5 MΩ dla obwodów z napięciem do 500V. Jeśli wynik jest niższy, mamy do czynienia z problemem, który trzeba natychmiastowo rozwiązać. Wyobraź sobie biegnący prąd jak wodę w rurze – izolacja to szczelność tej rury. Nieszczelności prowadzą do wycieków, w tym przypadku energii i niebezpieczeństwa.

Zobacz także: Instalacje elektryczne: przepisy i normy PN-HD

Kolejny kluczowy punkt to sprawdzenie ciągłości połączeń ochronnych. Mówiąc prościej, uziemienie musi działać bez zarzutu. Jeśli uziemienie jest niesprawne, Twoja ochrona przed porażeniem w przypadku awarii jest praktycznie zerowa. Wyłączniki różnicowoprądowe (RCD) to kolejne anioły stróże instalacji. Muszą zadziałać błyskawicznie, rzędu milisekund (standardowo 30ms dla ochrony podstawowej), aby w sytuacji wycieku prądu do ciała człowieka natychmiastowo odciąć zasilanie. Elektryk symuluje ten „wyciek”, by upewnić się, że RCD zareaguje z odpowiednią prędkością i czułością, np. 30mA dla ochrony przed porażeniem. Ich testowanie to obowiązek, a brak takiego urządzenia w nowoczesnych instalacjach to rażące niedopatrzenie.

Nie możemy pominąć pomiaru impedancji pętli zwarcia, co brzmi zawile, ale jest niezwykle ważne. W uproszczeniu, mierzy się to, jak szybko zadziałają zabezpieczenia (bezpieczniki topikowe lub wyłączniki nadprądowe) w przypadku zwarcia. Muszą zadziałać na tyle szybko, aby nie dopuścić do przegrzewania się przewodów i potencjalnego pożaru. Obowiązujące normy precyzyjnie określają maksymalne wartości impedancji, zapewniając bezpieczny czas wyłączenia, np. 0.4s dla obwodów końcowych. Kontroluje się również poprawność podłączeń w rozdzielnicy – czy każdy przewód jest tam, gdzie być powinien, i czy jest odpowiednio oznaczony. Czyż nie zdarzyło Ci się szukać, który bezpiecznik jest odpowiedzialny za światło w łazience? Brak opisów to codzienny dylemat.

Całość zwieńcza protokół, swoisty akt urodzenia dla Twojej instalacji, dokumentujący jej stan zdrowia. Zawiera on wyniki pomiarów, listę wykrytych usterek i konkretne zalecenia co do ich usunięcia. Nie jest to żadna laurka, a obiektywna ocena stanu instalacji elektrycznej. Pamiętaj, że każdy dobry protokół powinien być poparty fotografiami – to niezbity dowód na to, co zostało skontrolowane i jakie były ustalenia. Nie ma tu miejsca na "myślę, że było dobrze". Wszystko musi być czarno na białym, jak na tacy. Ten dokument to Twoje zabezpieczenie w razie jakichkolwiek późniejszych roszczeń, a dla ubezpieczyciela – dowód na dbanie o nieruchomość.

Zatem podsumowując, rzetelny przegląd to nie tylko kilkadziesiąt minut spędzonych z elektrykiem. To kompleksowy zestaw czynności: od dogłębnych oględzin, przez precyzyjne pomiary, aż po szczegółową dokumentację. Każdy etap ma na celu jedno – zapewnienie, że Twój dom jest bezpiecznym schronieniem, a prąd, który w nim płynie, służy Ci, a nie stwarza zagrożenia. Pamiętaj, że w razie jakichkolwiek nieprawidłowości, elektryk zaproponuje konkretne kroki – czasem wystarczy drobna korekta, innym razem konieczna będzie wymiana całej sekcji instalacji. Nigdy nie należy tego bagatelizować.

Kto wykonuje przegląd i jakie uprawnienia są wymagane?

Wyobraź sobie, że masz poważną dolegliwość serca. Czy poszedłbyś do znachora, czy jednak do kardiochirurga z wieloletnim doświadczeniem? No właśnie. Z instalacją elektryczną jest identycznie. Nie można powierzyć jej byle komu, bo stawka jest zbyt wysoka. Przegląd i konserwacja systemów elektrycznych to dziedzina, która wymaga specjalistycznej wiedzy, odpowiedniego przygotowania i przede wszystkim — potwierdzonych uprawnień. Zatem, kto jest tym „elektrycznym kardiochirurgiem”?

Osoba wykonująca przegląd instalacji elektrycznej musi posiadać świadectwo kwalifikacyjne, powszechnie znane jako uprawnienia SEP w grupie G1 (energetyka). To nie jest jednodniowy kurs ani certyfikat z kartonu po mleku. To poważny dokument, który potwierdza zdanie egzaminu przed komisją kwalifikacyjną i posiadanie wiedzy oraz umiejętności niezbędnych do pracy z instalacjami elektrycznymi. Uprawnienia te dzielą się na trzy kategorie: E (eksploatacja), D (dozór) oraz uprawnienia do wykonywania pomiarów, które są niezbędne w przypadku przeglądów.

Elektryk przeprowadzający przegląd musi posiadać uprawnienia do wykonywania pomiarów elektrycznych. Bez nich, nawet jeśli ma uprawnienia E (eksploatacja) czy D (dozór), nie może on legalnie przeprowadzić kompleksowego przeglądu i sporządzić protokołu. To jak mechanik bez narzędzi – może i wie, co jest zepsute, ale nic nie naprawi. Uprawnienia pomiarowe (zazwyczaj wpisane na rewersie świadectwa G1) gwarantują, że specjalista zna procedury pomiarowe, potrafi interpretować wyniki i używa do tego celu certyfikowanych urządzeń pomiarowych. Te urządzenia, takie jak mierniki rezystancji izolacji, mierniki impedancji pętli zwarcia czy testery RCD, również muszą być regularnie kalibrowane i posiadać aktualne świadectwa wzorcowania. To standard w branży, zapewniający rzetelność danych.

Dlaczego to takie ważne? Ponieważ niewłaściwie wykonany przegląd to jak brak przeglądu. Błędy pomiarowe, niewłaściwa interpretacja wyników, pominięcie istotnych kontroli – to wszystko może prowadzić do tego, że potencjalne zagrożenie zostanie niezauważone i wybuchnie w najmniej oczekiwanym momencie. To nie jest kwestia „mniej więcej działa”, ale „działa bezpiecznie, bez cienia wątpliwości”. Pamiętaj, że protokół sporządzony przez osobę bez uprawnień pomiarowych jest nieważny prawnie i nie chroni Cię w przypadku ewentualnych szkód lub kontroli. Jest to po prostu kawałek papieru, który możesz wyrzucić do kosza.

Poszukiwanie odpowiedniego elektryka powinno zacząć się od weryfikacji jego uprawnień. Nie krępuj się poprosić o ich okazanie! To jest Twoje prawo, a jego obowiązek, by je przedstawić. Uczciwy i profesjonalny elektryk nigdy nie będzie miał z tym problemu. Zwróć uwagę na datę ważności – uprawnienia SEP są zazwyczaj wydawane na okres 5 lat. Po upływie tego czasu należy je odnowić poprzez ponowne zdanie egzaminu. To zapewnia ciągłość kształcenia i aktualizację wiedzy z zmieniającymi się normami i technologiami.

Dodatkowo, warto sprawdzić, czy elektryk lub firma, którą wybierasz, ma ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej (OC). W razie gdyby podczas przeglądu, lub w wyniku jego niewłaściwego przeprowadzenia, doszło do uszkodzenia mienia lub innej szkody, takie ubezpieczenie jest Twoim buforem bezpieczeństwa. Firmy z ugruntowaną pozycją na rynku zazwyczaj je posiadają, co jest kolejnym dowodem na ich profesjonalizm i dbałość o klienta. Cena za przegląd to też pewien wskaźnik – oferty rażąco niskie powinny zapalić czerwoną lampkę. W branży elektrycznej "super okazja" często oznacza brak uprawnień, brak doświadczenia lub brak profesjonalnego sprzętu.

Podsumowując, wybierając wykonawcę przeglądu instalacji elektrycznej, stawiaj na jakość, a nie na cenę. Inwestycja w rzetelnego, uprawnionego specjalistę to inwestycja w bezpieczeństwo Twoje i Twoich bliskich, której wartość jest bezcenna. Nie ryzykuj – bezpieczeństwo nie ma ceny, a przecież o tym jest cała ta rozmowa. Po prostu nie warto szukać tutaj oszczędności, bo efekty mogą być opłakane, i wtedy oszczędności nagle stają się kilkadziesiąt razy droższe w naprawach.

Częstotliwość i znaczenie regularnych przeglądów elektrycznych

W dzisiejszych czasach, gdy każde urządzenie potrzebuje prądu, a życie bez elektryczności wydaje się niemożliwe, znaczenie sprawnej instalacji elektrycznej w mieszkaniu rośnie lawinowo. Nikt z nas nie chciałby przecież zostać w środku zimy bez ogrzewania, czy z gasnącym światłem w najmniej odpowiednim momencie. Ale oprócz komfortu, regularny przegląd to przede wszystkim fundament bezpieczeństwa. No dobrze, ale jak często to "regularnie"? I dlaczego w ogóle tak się o to wszystko spinamy?

Zacznijmy od "ile razy". Zgodnie z Prawem Budowlanym (art. 62), przegląd instalacji elektrycznej w mieszkaniu powinien być wykonywany co najmniej raz na pięć lat. Jest to wymóg obligatoryjny i niepodlegający dyskusji, zwłaszcza w budynkach wielorodzinnych. Dla jednorodzinnych, choć obowiązek formalny jest ten sam, kontrola często spada na karb własnej świadomości. Te pięć lat to czas, który, zdaniem ustawodawcy i ekspertów, jest wystarczający do wykrycia ewentualnych degradacji materiałów, luzujących się połączeń czy pogarszającej się izolacji, zanim staną się one prawdziwym problemem. Nie jest to żadna fanaberia, ale prewencja z krwi i kości.

Ale dlaczego to takie ważne? Myśl o swojej instalacji elektrycznej jak o drzewie. Przez lata gałęzie rosną, pnie się starzeją, a czasem pojawiają się niewidoczne gołym okiem pęknięcia. Regularne "oględziny" pozwalają zidentyfikować takie osłabienia zanim drzewo się zawali. Brak dbałości o instalację to przepis na katastrofę. Najpoważniejszym zagrożeniem jest pożar, który może wybuchnąć w wyniku zwarcia, przegrzania przewodów spowodowanego przeciążeniem lub uszkodzonej izolacji. Taka sytuacja może rozprzestrzenić się w ciągu minut, niszcząc cały dorobek życia, a co gorsza, zagrażając życiu i zdrowiu mieszkańców. Straty materialne są olbrzymie, a strata ludzkiego życia — bezpowrotna. Około 25% pożarów domów jednorodzinnych ma swoje źródło w wadliwych instalacjach elektrycznych, a w mieszkaniach wielorodzinnych odsetek ten jest jeszcze wyższy z uwagi na często starsze instalacje.

Kolejnym, choć często bagatelizowanym, ryzykiem jest porażenie prądem. Nie, nie chodzi tu o „kopnięcie” przez gniazdko, kiedy wymieniamy żarówkę bez wyłączenia bezpieczników (choć i to się zdarza), ale o sytuacje, gdy uszkodzona izolacja czy brak uziemienia sprawia, że metalowe obudowy sprzętów domowych stają się pod napięciem. Wystarczy jeden dotyk, a życie może wisieć na włosku. Właśnie dlatego tak kluczowe jest sprawdzanie działania wyłączników różnicowoprądowych i ciągłości uziemienia. One są ostatnią linią obrony między nami a niebezpiecznym napięciem.

Poza kwestiami bezpieczeństwa, jest jeszcze jeden aspekt – ekonomiczny. Czy wiesz, że uszkodzona instalacja może zwiększać Twoje rachunki za prąd? Tak, to nie żart. Starzejące się przewody, luźne połączenia, a także utlenione styki, zwiększają opór elektryczny. W efekcie, część energii zamiast zasilać urządzenia, po prostu zamienia się w ciepło i ulatuje, zwiększając straty. To jak nieużywane klimatyzacja działająca bez powodu, generująca koszt bez żadnych korzyści. Może nie zobaczysz tego na pierwszym rachunku, ale w skali roku to będą dziesiątki, a nawet setki złotych. Wygląda na to, że przegląd, którego koszt to zaledwie ułamek tych sum, staje się nagle bardzo atrakcyjną inwestycją. Przykładowo, koszt roczny straty energii wynikającej z kiepskiej instalacji dla przeciętnego mieszkania to około 200-400 zł, podczas gdy koszt przeglądu to 300-600 zł co pięć lat.

A co, jeśli zdarzy się awaria, która spowoduje szkodę, np. pożar? Ubezpieczyciel będzie żądał dowodu na regularne przeglądy instalacji elektrycznej. Brak aktualnego protokołu może skutkować odmową wypłaty odszkodowania, a wtedy, drogi Czytelniku, stoisz sam z olbrzymimi kosztami remontu, a często i odbudowy. Protokół z przeglądu jest więc Twoim "żelaznym" argumentem w rozmowie z firmą ubezpieczeniową, świadczącym o należytym dbaniu o swoją nieruchomość i jej bezpieczeństwo. Jest to tarcza prawna, którą każdy świadomy właściciel domu powinien mieć w ręku.

Nie ignoruj tego. Czasem drobne usterki, takie jak pękające gniazdka, iskrzące kontakty czy często wyskakujące bezpieczniki, to jasne sygnały, że coś jest nie tak. Reaguj natychmiast, a nie czekaj do obowiązkowego przeglądu. Profilaktyka w tym przypadku to najlepsza medycyna. Przegląd instalacji to inwestycja, która się zwraca, nie tylko w spokoju ducha i braku niespodzianek, ale i w realnych oszczędnościach i zabezpieczeniach, o których wcześniej nie pomyślałeś. Pamiętaj, dom to nie tylko cztery ściany, ale i złożony system naczyń połączonych, a instalacja elektryczna jest jednym z najważniejszych ogniw w tym łańcuchu. Warto więc dbać o to, by to ogniwo było zawsze mocne i bezpieczne, bo jak mówi stare przysłowie: „lepiej zapobiegać niż leczyć”.

Najczęściej wykrywane usterki i ich konsekwencje

Przejdźmy do sedna, czyli do tego, co najczęściej „wychodzi” podczas przeglądów. Wyobraź sobie mechanika samochodowego, który codziennie widzi te same usterki: zjechane opony, zużyte klocki hamulcowe. Podobnie jest z elektrykami – mają swoje „ulubione” problemy, które nawracają niczym bumerang. Zrozumienie ich istoty to pierwszy krok do uniknięcia poważnych kłopotów i zrozumienia na czym polega przegląd instalacji elektrycznej w mieszkaniu, nawet jeśli nie jesteś elektrykiem.

Numer jeden na liście przebojów to luźne połączenia. To jak poluzowana śruba w ważnej konstrukcji – może nie od razu, ale z czasem spowoduje katastrofę. W gniazdkach, wyłącznikach, a zwłaszcza w skrzynkach rozdzielczych, połączenia przewodów mogą z czasem się poluzować pod wpływem wibracji, temperatury czy nawet starzenia się materiałów. Skutek? Zwiększony opór, co prowadzi do nadmiernego nagrzewania się, a to już prosta droga do iskrzenia, a następnie do pożaru. Wyobraź sobie małe punkty zapalne ukryte w ścianach, niczym tykające bomby, których nie widać. Często zauważalne objawy to ciemne plamy na obudowach gniazdek lub wyłączników, świadczące o przypaleniu plastiku. Niekiedy czuć również charakterystyczny, ostry zapach spalonego plastiku lub izolacji. To sygnał alarmowy, którego nie wolno ignorować.

Drugi gracz to uszkodzone lub przestarzałe przewody. Kable, zwłaszcza te sprzed dekad, często posiadają izolację, która z biegiem lat staje się krucha, pęka i traci swoje właściwości izolacyjne. Stare instalacje często bazowały na aluminiowych przewodach, które są bardziej podatne na pęknięcia i odkształcenia w miejscach złącz. To z kolei zwiększa ryzyko zwarć – czyli bezpośredniego połączenia przewodów pod napięciem. Konsekwencje są oczywiste: od nagłych i często niebezpiecznych przerw w dostawie prądu, po przetopy izolacji, które mogą inicjować pożar. Dodatkowo, przestarzałe przewody mogą nie być w stanie sprostać wymaganiom współczesnego obciążenia – coraz więcej sprzętów AGD i elektroniki oznacza większe zapotrzebowanie na prąd, co może prowadzić do ciągłych przeciążeń i w konsekwencji, do spalania się przewodów. Niejednokrotnie widzi się w starszych blokach, jak „bezpieczniki” wyłączają się co chwila, bo sieć po prostu nie wytrzymuje obciążenia nowoczesnych piekarników czy suszarek do włosów, które pochłaniają po 2-3 kW mocy.

Kolejny kluczowy element to brak lub niesprawne uziemienia i wyłączniki różnicowoprądowe (RCD). Brak uziemienia to brak „drogi ucieczki” dla prądu w razie awarii sprzętu. W praktyce oznacza to, że metalowa obudowa Twojej lodówki czy pralki, w razie przebicia izolacji, może znaleźć się pod napięciem. Dotykając jej, ryzykujesz poważne porażenie. Wyłączniki różnicowoprądowe (RCD) to detektyw w obwodzie – natychmiastowo wykrywa najmniejszą nieszczelność w systemie, nawet rzędu 30 mA, i odcina zasilanie. Jeżeli są niesprawne lub ich brakuje, Twoje życie jest na szali. Przeciętna siła porażenia, która jest dla człowieka niebezpieczna, to właśnie okolice 30 mA, a nawet niższe wartości mogą być śmiertelne, zwłaszcza w wilgotnych pomieszczeniach, jak łazienka.

Ostatnią, lecz równie niebezpieczną, przypadłością są przeciążone obwody elektryczne. Wielu z nas, zamiast poprosić o rozbudowę instalacji, woli podłączyć do jednego gniazdka mnóstwo urządzeń za pomocą przedłużaczy i rozgałęźników. To proszenie się o kłopoty. Każdy obwód ma swoje maksymalne obciążenie prądowe (np. 16A dla typowych obwodów gniazd w Polsce, co daje około 3,6 kW mocy). Przekroczenie tej wartości powoduje nadmierne nagrzewanie się przewodów, co, jak już wiemy, może prowadzić do pożaru. A nagłe, niespodziewane przerwy w dostawie prądu? To nic innego, jak zabezpieczenia reagujące na przeciążenie. Zamiast czuć ulgę, że zabezpieczenia zadziałały, warto zapytać siebie, dlaczego ciągle wyłączają prąd. Bo przecież jak mówimy, "prąd nie ma poczucia humoru".

Wszystkie te usterki, choć różnią się specyfiką, mają jeden wspólny mianownik: są sygnałem ostrzegawczym. Bagatelizowanie ich to igranie z ogniem. Dosłownie. W najlepszym wypadku czeka Cię uciążliwa awaria, która zaburzy spokój dnia codziennego, a w najgorszym – dramat z tragicznymi skutkami. Dlatego regularny, profesjonalny przegląd instalacji elektrycznej w mieszkaniu to nie wydatek, a mądra inwestycja w bezpieczeństwo, spokój i pewność, że prąd służy Ci, a nie stwarza zagrożenia. Pamiętaj, każda złotówka wydana na profilaktykę w instalacji elektrycznej to dziesiątki złotych zaoszczędzonych na potencjalnych stratach i awariach. Nie czekaj, aż będzie za późno.

Q&A

Poniżej przedstawiamy odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące przeglądu instalacji elektrycznej w mieszkaniu.

    1. Na czym polega przegląd instalacji elektrycznej w mieszkaniu?

    Przegląd instalacji elektrycznej w mieszkaniu to kompleksowa ocena stanu technicznego całej instalacji, obejmująca wizualną kontrolę przewodów, osprzętu (gniazdek, włączników, rozdzielnicy) oraz szczegółowe pomiary elektryczne. Celem jest wykrycie potencjalnych zagrożeń, takich jak luźne połączenia, uszkodzone izolacje, niesprawne uziemienia czy przeciążone obwody, oraz zapewnienie zgodności instalacji z obowiązującymi normami bezpieczeństwa. W skład pomiarów wchodzą m.in. rezystancja izolacji, impedancja pętli zwarcia oraz działanie wyłączników różnicowoprądowych (RCD).

    2. Jak często należy wykonywać przegląd instalacji elektrycznej?

    Zgodnie z przepisami Prawa Budowlanego, przegląd instalacji elektrycznej w mieszkaniu należy wykonywać co najmniej raz na pięć lat. Jest to minimalna częstotliwość wymagana prawnie, jednak w przypadku wykrycia nieprawidłowości, zmian w instalacji, częstych awarii czy zakupu starszej nieruchomości, zaleca się przeprowadzenie kontroli niezwłocznie.

    3. Kto może wykonać przegląd instalacji elektrycznej i jakie uprawnienia są wymagane?

    Przegląd instalacji elektrycznej musi wykonać wykwalifikowany elektryk posiadający aktualne świadectwo kwalifikacyjne (tzw. uprawnienia SEP) w grupie G1 (energetyka), w tym uprawnienia do wykonywania pomiarów elektrycznych. Niezbędna jest również wiedza na temat interpretacji wyników pomiarów oraz zasad bezpieczeństwa.

    4. Jakie są najczęściej wykrywane usterki podczas przeglądów i jakie niosą konsekwencje?

    Najczęściej wykrywane usterki to luźne połączenia (mogą prowadzić do iskrzenia i pożaru), uszkodzone lub przestarzałe przewody (ryzyko zwarć, przeciążeń, pożaru), brak lub niesprawne uziemienia oraz wyłączniki różnicowoprądowe (zagrożenie porażeniem prądem) oraz przeciążone obwody elektryczne (nadmierne nagrzewanie, wybijanie bezpieczników). Konsekwencje zaniedbania tych usterek to od uszkodzeń mienia, pożarów, a nawet zagrożenie życia i zdrowia mieszkańców.

    5. Czy brak przeglądu instalacji elektrycznej może wpłynąć na ubezpieczenie mieszkania?

    Tak, brak aktualnego protokołu z przeglądu instalacji elektrycznej może mieć wpływ na roszczenia ubezpieczeniowe. W przypadku szkody (np. pożaru) spowodowanej awarią elektryczną, ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania lub znacznie je obniżyć, jeśli nie zostaną przedstawione dowody na regularne i zgodne z przepisami przeglądy instalacji. Protokół stanowi dokumentację potwierdzającą należyte dbanie o bezpieczeństwo nieruchomości.